Strona główna / Fora / Nauczyciele / Doświadczenia szkolne

Doświadczenia szkolne

« 
Poprzedni temat
|
|
Następny temat
 »

Musisz być zalogowany aby uzyskać dostęp do forum. Możesz się zalogować tutaj

Autor Wiadomość

Małgorzata Wysocka-Kunisz

Sobota 31 Styczeń 2009 11:44:14 am

Witam serdecznie wszystkich Feniksowiczów!

Zapraszam do dyskusji:
Co stanowi (sprawia mi) największy problem przy wykonywaniu doświadczeń na lekcjach lub czemu ich nie wykonuję?


Małgorzata Głocka

Poniedziałek 02 Luty 2009 9:40:46 am

Największym problemem jest brak czasu na lekcji. Proste doświadczenia robię ale najczęściej jako pokazowe.W tym wypadku problemem jest też zbyt mała ilośc pomocy np siłomierze, termometry, stopery i lepiej zrobić jedno pokazowe niż tracić czas lekcji przenosząc pomoce od stolika do stolika. Poza tym doświadczenie na lekcji to brak czasu na ćwiczenia typu testy czy proste zadania, a ta umiejętnośc jest głównie sprawdzana na egzaminie gimnazjalnym. Pozdrawiam

Małgorzata Wysocka-Kunisz

Wtorek 03 Luty 2009 10:45:30 pm

Pani Małgosiu, czy te doświadczenia pokazowe wykonuje Pani samodzielnie, czy angażuje w nie uczniów? Czy praca w grupach, z różnymi doświadczeniami, też się nie sprawdza?
Pozdrawiam,
M.

Małgorzata Głocka

Środa 04 Luty 2009 2:22:50 pm

Postaram się odpowiedzieć.. Jeżeli doswiadczenie pokazowe jest bezpieczne robią uczniowie z moją pomocą. Te inne robie ja z małą pomoca uczniów. Jest jeszcze problem krótkiego czasu lekcji i bazy lokalowej. Ja mam zaplecze nie przy pracowni, ale po drugiej stronie kortytarza, w sali na jednej lekcji klasa II, zaraz potem III, na przerwie dyzur na korytarzu a jak nie to trzeba przez 2 piętra i segment budynku dojśc po dziennik. To wszystko powoduje że człowiek czasem nie ma siły i czasu na rozkładanie pomocy.Proszę nie sadzić, że narzekam bo robię doswiadczenia gdzie tylko mogę, uczniowie je bardzo lubią. Chociaż przyznaję prace w grupach z doświadczeniami robię niestety niezbyt często, wczesniej już pisałam dlaczego.Czy są to doswiadczenia rózne czy te same to zależy od tematu np od czego zalezy siła tarcia każda grupa sprawdza inny czynnik, ale prawo Ohma chciałabym zrobić jako ćwiczenia podobne - nie da się nie mam na tyle elementow obwodu, mierników itp. Ale się rozpisałam . Pozdrawiam. G

Małgorzata Wysocka-Kunisz

Czwartek 05 Luty 2009 9:54:43 am

Muszę potwierdzić, że wszystko się zgadza. To co Pani w skrócie opisała, to historie z życia wielu polskich nauczycieli fizyki. Kiedyś spotkałam Panią, która ani jednej lekcji nie prowadziła w pracowni fizycznej, a herbatę nosiła w termosie - taka nasza szara rzeczywistość. Teraz czeka nas poprawa. Obowiązkowe lekcje z podziałem na grupy i seria doświadczeń do wykonania (przynajmniej w gimnazjum).
Zanim to nastąpi gorąco zachęcam do doświadczeń z użyciem przyrządów codziennego użytku. Część znajdzie Pani w materiałach, a w spisie literatury pozycje, do których warto zajrzeć. Na koniec mały apel do Wszystkich Feniksowiczów.
Jeśli chcemy, aby uczniowie kochali fizykę - róbmy doświadczenia.
Pozdrawiam,
M.

Krzysztof Kolasiński

Wtorek 10 Luty 2009 10:01:10 pm

Powracanie do doświadczeń realnych to dobry kierunek. Niestety wymaga trochę środków finansowych na naprawę przyrządów lub chętnych uczniów, lub rodziców.

Dariusz Tatar

Czwartek 12 Luty 2009 10:14:07 am

Witam
Uważam, że twierdzenie "powracanie do doświadczeń" jest w pewnym sensie błędne. Przecież nie można uczyć fizyki "na sucho", tzn. bez pokazywania zjawisk i przeprowadzaniu eksperymentów. Podstawą fizyki jest obserwacja i doświadczenie, a potem wyjaśnienie i opis. Oczywiście w klasie 30 osobowej trudo jest aby każdy uczeń mógł samodzielnie przeprowadzić eksperyment (brak na to czasu i odpowiedniej liczby przyrządów), ale conajmniej jedno doświadczenie pokazowe należy przeprowadzić (można z pomocą uczniów) wykorzystując dostępne pomoce, który w każdej szkole się trochę znajduje. Można też wykorzystać do tego celu artykuły codziennego użytku: słoiki, gumki, zabawki, baloniki itp.
Nawiązując do pytania Pani dr Małgorzaty Wysockiej-Kunisz muszę stwierdzić, że problemem przy wykonywaniu doświadczeń jest zbyt mało czsu, duża liczebność klas (wskazany podział na grupy) i niedostateczne wyposażenie pracowni. Całkowicie popieram zdanie Pani Małgorzaty G., że musimy przygotować uczniów do egzaminu, na którym są zadania i testy i to też nalży robić wciągu tych samych 45 minut.
Przesyłam wyrazy szacunku.

Małgorzata Wysocka-Kunisz

Czwartek 12 Luty 2009 11:11:56 am

Pewnie włożę przysłowiowy "kij w mrowisko" ale zadam trudne pytanie: dlaczego należy w jakiś szczególny sposób przygotowywać uczniów do egzaminu?
Łączę pozdrowienia

Dariusz Tatar

Czwartek 12 Luty 2009 10:16:50 pm

Kij w mrowisko to dobra sprawa. Pytanie nie jest trude, ale trudno na nie znaleźć prawidłową odpowiedź. Też zadam pytanie, może nie aż tak trudne: Co pani rozumie pod pojeciem "szczególny sposób"? Przecież dobrze przeprowadzona lekcja to duży sukces, zarówno dla ucznia jak i nauczyciela, ale specyfika arkuszy egzaminacyjnycz wymaga aby każdy uczeń chociaż raz mógł spróbować przed najważniejszym dla niego egzaminem. Stąd ta konieczność rozwiązywania zadań i testów typu egzaminacyjnego, a poza tym...dyrektor rozlicza nauczyciela na podstawie wyników egzaminu.
Łączę wyrzay szacunku D.

Małgorzata Wysocka-Kunisz

Piątek 13 Luty 2009 11:23:50 am

Panie Darku,
tak właśnie myślałam, że chodzi o specyfikę zadań egzaminacyjnych. Uzyskiwane w trakcie nauki szkolnej, a sprawdzane na egzaminie, kompetencje ucznia (różne) kształtowane są przecież prawie na każdej lekcji. Myślę,że przy niewielkim wysiłku nauczyciela, w fazie podsumowującej lekcji, czy np. sprawdzając uzyskane wiadomości i umiejętności ucznia, można śmiało włączyć zadania "typu egzaminacyjnego". Nie trzeba będzie wówczas poświęcać bardzo dużo czasu pod koniec nauki szkolnej.
Co do dobrze przeprowadzonej lekcji i satysfakcji, którą daje nauczycielowi i uczniowi, to całkowicie się się zgadzam. Życzę samych takich lekcji!
M.

Alicja P

Poniedziałek 16 Luty 2009 12:47:52 pm

Witam wszystkich. Zaciekawiła mnie dyskusja. Widzę że nie tylko ja borykam się z podobnymi problemami. Zgadzam się z opinią pana Dariusza. A co do wprowadzania zadań na końcu lekcji, to ja zawsze mam problem, bo brakuje czasu - okazuje się że 45 minut to za mało.

Maria Nowak

do

Piątek 27 Luty 2009 10:08:29 pm

"Mierzę więc jestem fizykiem" - zgadzam się, ze doświadczenia to niezbędny element lekcji. Ponieważ w naszej szkole stosujemy OK ( ocenianie kształtujące) to spełnia ono często rolę pytania kluczowego. Analiza, przewidywanie wyników doświadczeń pozwalają "wyłapać" tych uczniów, którzy logicznie myślą - mają intuicję. Cieszę się, że są takie wydawnictwa jak ZamKor gdzie można nabyć zestawy doświadczalne. Środki na ich zakup organizuję np. ze spółdzielni uczniowskiej ( której jestem opiekunem).

Wiesława Wiatrak

Wiesława Wiatrak

Poniedziałek 02 Marzec 2009 11:24:18 pm

Witam wszystkich forumowiczów. Jestem z województwa małopolskiego więc my dopiero zaczynamy ale za to pełną parą. Szczególnie chciałam przywitać Panią Marię, z którą pływałam u wybrzeży Chorwacji dzięki NAJ wraz z moimi uczniami. Mam nadzieję, że się jakoś niedługo skontaktujemy.
Ja również uważam, że doświadczenia są niezbędne, jeśli chcemy naszą młodzież przekonać do tak fascynującego przedmiotu jak fizyka. Niestety nasi uczniowie często przychodzą z negatywnym nastawieniem do pierwszej klasy. Kojarzą fizykę jako przedmiot trudny i nieprzydatny w życiu. Jeśli nie będziemy robić doświadczeń, to ich nie przekonamy. Ja często wykonuję doświadczenia z rzeczami codziennego użytku. Nawet wydaje mi się, że bardziej one przemawiają do wyobraźni ucznia. Więc zgadzam się z Wami i twierdzę, że jak się chce to można, choć trochę urozmaicić lekcje.

Edyta Wesołowska

Piątek 06 Marzec 2009 9:35:50 am

Witam Wszystkich "Feniksowców"!
Przeczytałam uważnie wypowiedzi Państwa i ...ucieszyłam się, bo tak naprawdę mamy wszyscy podobne dylematy. Po pierwsze - brak czsu na lekcjach na wykonywanie doświadczeń ( w szczególności tych, które wymagają kilku lub kilkunastu odczytów), po drugie - faktem jest, że wszyscy nauczyciele rozliczani są z wyników egzaminu gimnazjalnego. Tworzy się niestety!!! rankingi szkół, a potem "po głowach" dostajemy my - nauczyciele. Nikt nie zastanowi się nawet z jakimi dziećmi przychodzi nam pracować, lub co dzieje się w ich rodzinach. Bezrobocie rodziców, wyjazdy zagraniczne, rozpady małżeństw, patologie...niestety, egzaminatorzy nie biorą pod uwagę takich sytuacji. Trudno wymagać od ucznia sumiennej pracy, kiedy po powrocie do domu musi zastanowić się jak zarobić na siebie. Takie sytuacje mają miejsce coraz częściej -przynajmniej w małych miejscowościach. A, prawdę mówiąc, zadania egzaminacyjne są ukierunkowane na uczniów conajmniej dobrych, lub tych, którzy potrafią logicznie myśleć. Logicznego myślenia, wiązania faktów, wyciągania właściwych wniosków uczymy się przez całe życie. Przeciętne dziecko nie jest w stanie nauczyć się fizyki czy chemii w ciągu trzech lat (4 godz. w cyklu kształcenia) tak, by automatycznie bezbłednie wyciągnąć wnioski. A gdzie jeszcze matematyka, biologia i geografia? Cóż...jest jak jest...może kiedyś ktoś zastanowi się, że to są przecież jeszcze dzieci. Gorąco wszystkich pozdrawiam.